piątek, 31 maja 2013

Krok do szcześcia

Tytuł: Alibi na szczęście
Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 4/10



Na okładce jest wypowiedź Artura  Żmijewskiego "Mistrzowskie spiętrzenie wątków godne talentu Agathy Christie" - o zgrozo!  ja nie wiem, skąd to porównanie, czyżby ktoś nie czytał książek Christie? Przecież to majstersztyk, a ta powieść nie umywa się do powieści genialnej pisarki.

No cóż, ale zacznę od krótkiej recenzji książki, bo długo opisywać nie da się.

Krok do szczęścia” to historia walki o szczęśliwą teraźniejszość z prawem do wspomnień o smutnej przeszłości. Hanka cieszy się ze ślubu Dominiki, jednak nie potrafi uciec od wspomnień związanych z jej własnym ślubem, po którym szczęście trwało tylko jeden dzień. Nie radzi sobie ze sobą. Dominika stara się pomóc Hance, zostawia nawet na jej łożku kopertę ze zdjęciami ze ślubu, których jeszcze nie widziała. Mikołaj coraz bardzie chcę zbliżyć się do swojej ukochanej, ale ona tkwiąc w wspomnieniach buduje wokół siebie mur, którego on nie potrafi pokonać. wakacje spędzają osobno, ponieważ Mikołaj wyjeżdża służbowo. Hanka tęskni, czeka z utęsknieniem na jego powrót, ale ucieka z lotniska, spotykając pewna kobietę, którą niedawno odnalazła.  Po dniu spędzonym w tunelu metra jedzie do niego, przeprasza, go i spędzają upojną noc. Dodatkowo na jaw wychodzi skrzętnie ukrywana rodzinna tajemnica, która jeszcze bardziej komplikuje i tak już zagmatwane życie Hani. Okazuje się, że jej ojciec, notabene ideał faceta, miał chwile słabości, z której narodził się mały Tomasz. Matką Tomasza jest ciotka Dominiki ów kobieta z lotniska, która jest nieprzyzwoicie bogata, ale przez te wszystkie lata Dominika nie wie o jej istnieniu. 
Dominice odchodzą wody,kiedy dowieduje się, że Przemek miał wypadek. Hanka bierze sprawy w swoje ręce i gna do niej łamiąc wszystkie przepisy ruchu drogowego .Odstawione pod eskortą policji do szpitala zmagają się z porodem. Hanka towarzyszy siostrze, spiewając jej piosenkę Majki Jeżowskiej.
Kiedy Hanka i Mikołaj są już razem ten prosi, aby ona opowiadała mu o swoim nieżyjącym mężu,też Mikołaju, siedzą w deszczu przed szpitalem i rozmawiają o przeszłości Hanki.

Uff, uporałam się z tą książką, znowu przesłodzoną miodem, sokiem z malin. Znowu dłużyzny, opowiadanie o detalach kompletnie niepotrzebnych. Jedynym plusem była troszkę żywsza akcja, coś zaczęło się dziać, ale może dlatego, że stron było zdecydowanie mnie. Hanka jest nadal denerwująca, głownie swoim niezdecydowaniem i nad przeciętną wrażliwością. Momentami miałam wrażenie, że gdyby ją dotkną rozsypała się na tysiące maleńkich kawałeczków z tą swoją delikatnością. Język prosty, poprawna polszczyzna. Tyle. Nic więcej dobrego nie wykrzeszę z tej książki. Po co pisać kolejną część? Znowu będzie nudno i rozwlekle? Ja dziękuję, kolejnej części, ani nie kupię, ani nie wypożyczę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Wszelkie uwagi i krytyka są dla mnie ważne i konstruktywne.