czwartek, 23 maja 2013

Alibi na szczęście



Tytuł: Alibi na szczęście
Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 4/10


"Alibi na szczęście" to historia wielkiej miłości, przyjaźni, determinacji mężczyzny walczącego o miłość kobiety. Hanna Lerska, nauczycielka języka polskiego w jednej chwili traci wszystko - rodziców, męża, plany i marzenia. Pochłania ją wyłącznie praca oraz odwiedzanie grobu zmarłych rodziców. Perfekcyjna pani domu z bagażem doświadczeń. W jej życiu pojawia się Mikołaj Starski - wzięty architekt. Przystojny, bogaty kawaler, zmagający się z nadopiekuńczością swojej matki.  Splot wydarzeń sprawia, że Hania nazywa go Mister Karpiem oraz Panem Spóźnionym. To właśnie on walczy o miłość za nich oboje, ponieważ Hania boi się zaangażować i często nieświadomie gra na uczuciach Mikołaja.
Najlepsza przyjaciółka bohaterki Dominika to wulkan energii i poczucia humoru. Zna Hankę na wylot. Często pomaga jej w rozterkach emocjonalnych i stawia do pionu, gdy ta potowa jest poddać się apatycznej pani depresji. Dominika chcąc uszczęśliwić przyjaciółkę pomaga Mikołajowi w walce o ukochaną. W konsekwencji opowiada mu o tragicznym wypadku.
Ważną osobą w życiu przyjaciółek jest pani Irenka, starsza kobieta mądra życiową mądrością. W jej nadmorskim domu kuchnia pachnie szarlotką i sokiem malinowym, a na parapecie dojrzewają pomidory.

    Wielokrotnie przechodziłam obok tej książki w empiku. Przyciągała mnie okładka, jest piękna oraz opisy polecające. W końcu dostałam ją w prezencie. Niestety, rozczarowałam się. Czytałam ją dwa miesiące, ponieważ niemiłosiernie dłużyła się. Jak na debiut 650 stron to zbyt wiele. Wynudziłam się ogromnie przy lekturze tej książki. Nie dostrzegam w niej magii, piękna, niesamowitych zwrotów akcji i co najważniejsze nie byłam ciekawa co dalej. Dopiero pod koniec ksiązki dowiedziałam się jaki to był tragiczny wypadek. Główne bochaterki są irytujące do granic możliwości. Hanka "rozmemłana" - raz go chce raz nie, kocha, ale boi się, wiecznie wodzi za nos Mikołaja. Dominika narwana pani stomatolog jest nieznośna jak mała dziewczynka. Wiecznie rymująca Aldonka, koleżanka z pracy Hanki. Te rymy doprowadzały mnie do szewskiej pasji.
Książce brak jest realizmu. Młodzi, piękni, bogaci, wszech panująca idealność- nie, nie. Nie przekonuje mnie to. Byłam gotowa pozostawić książkę niedoczytaną - choć dla mnie to niemożliwe wręcz - doczytałam z trudem.Powieść dobra dla nastolatek, wierzących w taką piękną romantyczną miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania. Wszelkie uwagi i krytyka są dla mnie ważne i konstruktywne.